Info
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Zaglądam
tomalos
kolarzyk
młynarz
flash
pixon
xanagaz
vanhelsing
americano
maniek
muchozol
siwy zgr
simi
cortez
boksyt
susanoo
orienter
kitaxc
darecki
dmk77
djk71
azbest87
blase
aard
serwecz
tomgregor
daras
mushu
inimicus
jpbike
wiku
rowerzystki
żelek
kosma
asia
pagaille
agenciara
triss
zyleta
kuguar
karotti
kondra
che evara
blogi
Lodz Cycle Chic
pk4
Wiki
Archiwum bloga
- 2012, Kwiecień10 - 18
- 2012, Marzec14 - 11
- 2012, Luty8 - 10
- 2012, Styczeń13 - 13
- 2011, Grudzień10 - 6
- 2011, Listopad21 - 5
- 2011, Październik25 - 11
- 2011, Wrzesień21 - 9
- 2011, Sierpień27 - 10
- 2011, Lipiec26 - 15
- 2011, Czerwiec26 - 36
- 2011, Maj28 - 28
- 2011, Kwiecień23 - 30
- 2011, Marzec28 - 44
- 2011, Luty20 - 28
- 2011, Styczeń13 - 80
- 2010, Grudzień16 - 23
- 2010, Listopad18 - 12
- 2010, Październik26 - 23
- 2010, Wrzesień24 - 12
- 2010, Sierpień29 - 16
- 2010, Lipiec26 - 25
- 2010, Czerwiec24 - 30
- 2010, Maj27 - 27
- 2010, Kwiecień29 - 54
- 2010, Marzec26 - 42
- 2010, Luty23 - 40
- 2010, Styczeń22 - 21
- 2009, Grudzień27 - 68
- 2009, Listopad28 - 62
- 2009, Październik22 - 76
- 2009, Wrzesień30 - 58
- 2009, Sierpień29 - 33
- 2009, Lipiec30 - 26
- 2009, Czerwiec25 - 25
- 2009, Maj29 - 36
- 2009, Kwiecień27 - 49
- 2009, Marzec23 - 32
- 2009, Luty26 - 55
- 2009, Styczeń21 - 77
- 2008, Grudzień27 - 142
- 2008, Listopad27 - 76
- 2008, Październik28 - 88
- 2008, Wrzesień28 - 71
- 2008, Sierpień27 - 33
- 2008, Lipiec29 - 52
- 2008, Czerwiec29 - 55
- 2008, Maj29 - 58
- 2008, Kwiecień28 - 163
- 2008, Marzec25 - 101
- 2008, Luty25 - 38
- 2008, Styczeń24 - 0
Dane wyjazdu:
25.75 km
18.00 km teren
01:33 h
16.61 km/h
Sobota, 14 maja 2011 | Komentarze 13
DyMnO - porażkaNa strat do Sadownego docieramy w piątek po prawie 5 godzinach jazdy samochodem (z Anią, Piotrkiem i Wikim). Z czego prawie 2 godziny stania w korkach co skutkuje zagotowaniem się płynu w chłodnicy. Zdążamy na odprawę techniczną, rozpakowujemy się i idziemy spać. Na dużej sali nie jest to takie łatwe pomimo zmęczenia.
Rano jest gorzej bo ruch zaczyna się już po czwartej. Zbieram się sennie i powoli. Od dawna nie nastawiałem się na wynik i walkę. W przeciwieństwie do tego co było dwa lata temu na DyMnie gdzie robiłem masę zdjęć i się zbytnio nie spieszyłem przez co zabrakło mi trochę czasu na odnalezienie ostatniego PK. Tym razem nie wziąłem kompaktu więc z założenia zyskam dzięki temu ponad pół godziny. Założyłem sobie wygrać z Tomalosem, Wikim i Piotrkiem. Mieli oni więcej startów na Dymnie i bardziej ode mnie lubią taplać się w błocie. Ja zazwyczaj wybieram okrężne warianty żeby omijać niespodzianki w postaci błota do pasa ale za to czułem się mocniejszy od nich kondycyjnie. Zostaje tylko jeden element trudna orientacja na tych zawodach, na Dymnie średnio się w tym czuję ale większych problemów ostatnio nie miałem. Więc tu może zdarzyć się wszystko
Odprawa techniczna

Dzięki tele można obejrzeć sobie mapki.



Przy okazji zapraszam serdecznie na BikeOrient.

Przy pakowaniu spojrzałem tylko, że jednak nie wziąłem zapasowego haka przerzutki ale oprócz tego miałem właściwie wszystko co potrzebne. Plecak zapakowuję do granic jego możliwości w jedzenie i picie. Ruszam na start.
Dostaję cztery arkusze z mapami. Trochę mi zajmuje ogarnięcie i dopasowanie tego do siebie. Po kilku minutach wszystko się rozjaśnia i ruszam bez pewności który punkt zaatakować na początek...
Podczepiam się na początek do Piotrka i Wikiego, jedzie też z nami Ania. Po chwili namierzamy PK X. Ja trochę przedobrzyłem, w rozświetleniu prawie czterokrotna zmiana skali, której aż w takim stopniu nie uwzględniłem. Owocuje to trochę dłuższym bieganiem po pagórkach. Następnie już samotnie kieruję się do punktu D. Bez większych problemów docieram w to bagienne miejsce. Dalej zmierzam w kierunku PK 20 ale wybieram chyba nie najlepszą drogę bo żadna nie chce iść w kierunku który mnie interesuje. Każda wybrana droga się kończy lub jest słabej jakości. Jadę ostrożnie bo jest dużo gałęzi żeby nie urwać haka. Kawałek ulepszonej drogi pamiętam z ostatniego mojego Dymna. Punkt zdobywam na wyczucie i kierując się śladami w błocie. PK 19 nie nastraja optymistycznie ale ochoczo wjeżdżam tropem moich poprzedników w grząskie ścieżki. Ślady kończą się w grząskiej łące. Grząskiej i błotnistej nawet jak na Dymno. No nic nie chce mi się wracać. Jadę łąką wzdłuż torów ale pojawiają się kanały bez mostków więc poddaję się i próbuję się dostać do torów. Nie jest to proste bo śmierdzące bagno sięga połowy łydki do tego pokrzywy, komary, meszki i gęstwina krzaków. W końcu się udaję i jadę dalej. Od wsi Prostyń próbuję namierzyć punkt. Droga nad kanałem się kończy. Po przeprawieniu się przez bagienko obserwuję przez chwilę czaple nic nie robiące sobie z mojego pobytu. W okolicy PK spotykam Tomalosa i Darka. Żeby trochę się rozruszać jadę okrężną drogą przez wieś Orzełek. Czuję, że mam siły wyprzedzam kilku zawodników do punktu jest już blisko i trach... Oj jak ja nie lubię tego dźwięku buszującej przerzutki gdzieś między szprychami. Trochę nie mogę w to uwierzyć. Tak po prostu równo po dwóch godzinach od startu kończy się rywalizacja :/
Przerzutkę udaje się jakoś wyjąć. Jest pokrzywiona ale już nie pamiętam który raz mi się to zdarzyło. Chyba już czas żeby ją wymienić. Odechciewa mi się od razu zdobywania choćby tego najbliższego PK. Może gdyby nie te chmary komarów próbowałbym coś kombinować, zdobywać punkty, naprawiać rower, poczekać na kogoś kto pożyczyłby mi skuwacz... Każda próba zrobienia czegokolwiek kończy się dziesiątką ukąszeń przez te bestie. Biorę więc rower i maszeruję na metę.
Na mecie jestem pierwszy z trasy rowerowej. Mam dużo czasu, więc niespiesznie jem i idę spać. Po godzinie przybywa drugi zawodnik z urwanym hakiem. W sumie zerwanych haków było chyba 7. Z nudów pstrykam zdjęcia zawodnikom.
Gęstych krzaków nie wytrzymał nawet laminat kasku.




Zawodnicy nie chcieli wracać z trasy więc dla odmiany trochę innego sportu.






Dwa urwane haki do kolekcji.






O i już 3 urwane haki ;)












Ania dociera z 10 zaliczonymi PK. Jak na pierwszy raz to bardzo dobry wynik. Twierdzi, że nie miała kłopotów z orientacją. Najważniejsze, że się zawody spodobały.




"Mózgostopie"


Po zmroku na metę dociera elita orienterska:
Wiki

Tomasz Konieczny

Paweł Brudło jako jedyny zdobywa komplet punktów na trasie rowerowej.

Adam Konieczny



Tajemnica sukcesu Pawła: koła 29" + przerzutka w piaście.





Piotrek zajął 3 miejsce w kat M20

Wiki 1 miejsce w kat M40


Rysowanie wariantów

...

i ich dokładna analiza.



Mniej oficjalna analiza tras przejazdu.


Trasa ekstremalna kończyła o 1 w nocy.


Wyniki:
1. Paweł Brudło - cała trasa
2. Michał Nowaczyk -brak 2PK
3. Krzysztof Wiktorowski - brak 3PK (1 w kat. M40)
4. Piotr Banaszkiewicz - brak 3PK (3 w kat. M20)
.......
8. Tomasz Zadworny - brak 5PK
45. Paweł Banaszkiewicz - (urwany hak)
51. Anna Rozent
Relacja Wikiego
Zapraszam do obejrzenia mojej galerii
Kategoria: author, rajdy, zawody, wycieczki kilkudniowe
Komentarze
mnowaczy | Piątek, 20.05.2011 12:41:25 | linkuj
Bronek, nie zauważyłem że tylu nas na dużych kołach jechało. Musze się przyjrzeć na następnej imprezie :)
kosma100 | Piątek, 20.05.2011 05:57:23 | linkuj
P.S. Napiszę, że zdjęcia są super ;-)
W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... nie byłoby takiej pięknej fotorelacji ;-)
W sumie nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... nie byłoby takiej pięknej fotorelacji ;-)
kosma100 | Czwartek, 19.05.2011 22:23:35 | linkuj
Zdjęcia są WYKURWISTE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
:)
Szkoda haka i Ciebie ;-)
:)
Szkoda haka i Ciebie ;-)
josiv | Czwartek, 19.05.2011 17:53:28 | linkuj
Dzięki za wyjaśnienie, ma imponujący zakres przełożeń jak na swój rozmiar (nigdy przedtem o niej nie czytałem), chociaż na 26' twardy bieg może trochę nie stykać, ale hak trudniej urwać bez dyskusyjnie.
bronek | Czwartek, 19.05.2011 11:19:46 | linkuj
Piasta wielobiegowa to oczywiście 14-biegowy Rohloff (nie ma alternatywy). Napinacz niezbędny bo rower to full a nie sztywniak i w czasie pracy zawieszenia zmienia sie odległość pomiędzy suportem a osią tylnego koła. Zakres przełożeń idealny na długie wypady (porównując do roweru na koła 26" to zakres jest mniej więcej od 22/34 do 44/13).
Co do dużych kół to z jednej strony rower sam nie jeździ a z drugiej strony całe podium Dymna jechało na dużych kołach (no Wiki na 28").
Pozdrawiam
Paweł
Co do dużych kół to z jednej strony rower sam nie jeździ a z drugiej strony całe podium Dymna jechało na dużych kołach (no Wiki na 28").
Pozdrawiam
Paweł
josiv | Środa, 18.05.2011 10:35:42 | linkuj
A to ciekawa konstrukcja z tym napinaczem i jedną patelnią z przodu, zastanawiam się jaka to przerzutka. A hak do swojej ramy na razie w Polsce namierzyłem w jednej sztuce! Trzeba zamawiać z Niemiec :/
agenciara | Wtorek, 17.05.2011 23:03:38 | linkuj
ciąg dalszy jest taki, że postanowiłeś że objedziesz Tomalosa, Piotrka i Wikiego na lżejszym o hak singlespeedzie i to zrobiłeś :-)
chrisEM | Poniedziałek, 16.05.2011 22:01:53 | linkuj
Napięcie rośnie. Czy na końcu okazuje się że mordercą (sukcesu) jest hak przerzutki?
Komentuj



